Pokazywanie postów oznaczonych etykietą delia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą delia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Audrey zaginęła. Razem z przyjaciółkami rozpoczynamy poszukiwania.

Cześć kochani!
Dzisiaj, tak jak tytuł Wam mówi. Poszukuję Audrey, gdyż kompletnie zaginęła, przepadła. Nie wiem, czy ktoś mi ją ukradł, czy po prostu gdzieś mi wypadła. Nie ukrywam, że Audrey była moją ulubioną pomadką na co dzień i bardzo mi jej brakuje. Jeżeli gdzieś zobaczycie Audrey z powycieranymi napisami na bluzce to dajcie mi znać! Razem z przyjaciółkami tęsknimy...
Zapoznawałam Was z pomadkami, gdy jeszcze Audrey była ze mną w tym poście, TUTAJ.
Przychodzę do Was z recenzją matowych pomadek w płynie, które ogłosiłam hitem 2017 roku. Jak widać, Audrey będzie musiała poczekać na swój debiut, ale zostawiłam dla niej na powyższym zdjęciu miejsce, gdyż nosiła na sobie numer 02, była zawsze tuż za Bridget. :) 
Jeżeli nie słyszeliście jeszcze o tym produkcie to zdecydowanie musicie ze mną zostać i przeczytać post do samego końca. Ja jestem totalnie zauroczona owymi pomadkami. Producent mnie nie zawiódł i spełnił obietnice. Pomadka nie odbija się na szklankach - niektórzy z Was mogli to zobaczyć na moim Instagram-ie podczas przeprowadzonego LIVE. Matowy efekt zdecydowanie gwarantowany. Nie jest to żadna satyna, zero brokatu, zero błyszczenia. Piękny mat. Utrzymuje się do kilku godzin na ustach, po pewnym czasie wyciera się ze środka ust, ale wytrzymuje na prawdę długo. Nie zauważyłam wysuszenia ust, ba, nawet produkt nie podkreśla u mnie suchych skórek!
Opakowania jak widzicie, bardzo eleganckie, ale niestety napisy nie są już tak trwałe. Przy trzymaniu ich na szafce, napisy pozostają w nienaruszonym stanie, ale przy noszeniu pomadki w torebce z innymi gadżetami, napisy niestety ulegają wytarciu. Imiona aktorek, o których wspominałam w poprzednim poście (LINK), zostały ukazane na papierowych zabezpieczeniach pomadek. Szkoda, że nie zostały one wygrawerowane na buteleczkach. Ach, dobra...za dużo marzeń!
Pacynka idealnie rozprowadzi produkt na naszych ustach bez żadnych niedociągnięć. Lubię takie pomadki! Co najważniejsze, zastygają one w ekspresowym tempie :) Nie lepią się, na początku są trochę tępe w uczuciu, ale po czasie wcale nie zwracam uwagi. 
Bridget o numerze 01 to piękny nudziakowy odcień, który przypadnie do gustu nie jednej z Was. Na moich ustach nie wygląda zbyt pięknie. Po pierwsze, posiadam niezwykle jasną karnację i totalnie takowe odcienie do mnie nie pasują. Po drugie, nie wiem co ma na to wpływ, ale kolor ten pozostawia smugi, prześwity na ustach. Dodatkowo, podkreśla kontur ust oraz wchodzi w załamania. Należy się dobrze namachać, aby uzyskać piękny efekt. Inne odcienie nie mają takiego problemu.
Sophia o numerze 03 to mój ulubiony odcień po Audrey. Jest to totalnie, wyrazista fuksja. Nie wchodzi w załamania tak jak Bridget, utrzymuje się świetnie na ustach. Musimy kontrolować wycieranie się pomadki ze środka ust, gdyż może prezentować się nieestetycznie przy tak ciemnym kolorku. Potrafi zauroczyć nie jednego faceta!
Elizabeth o numerze 04 to intrygująca bomba. Mocna, ciemna czerwień, prawie totalny burgund. Na wyjścia wieczorową porą w sam raz! Przy tym kolorze pomadka w płynie potrafi się rozmazać przy potarciu dłonią.
Wydawałoby się, iż Claudia o numerze 05 jest czystą czerwienią, ale jest to bardziej ciemna czerwień z domieszką ciemnego różu. Nie używam zbyt często tej pomadki. Posiadam dosyć widoczne przebarwienia spowodowane aparatem ortodontycznym i mam wrażenie, że ona jeszcze bardziej to podkreśla.
Marylin o numerze 06 na ustach i każdy facet ogląda się za Tobą. Jak to działa? Jest to odważna czerwień w stylu Marylin Monroe, która posiada w sobie domieszki błękitu, który pozwala nam uzyskać efekt bielszych zębów. Moja kolejna miłość. Nawet na co dzień, dla takiego bladziocha jak ja robi wrażenie. :)
Podsumowując, większość blogerów już wydało swoją opinię na temat tychże pomadek w płynie. Były one i dobre, i złe. Ja nie mam się do czego przyczepić. Produkt ściera się ze środka ust przy jedzeniu i ciężko będzie znaleźć pomadkę, która tego nie robi. Wysusza usta? Tak, może wysuszyć usta jak każda inna matowa pomadka, gdy będziecie dokładać kolejne warstwy w trakcie dnia bez usunięcia pozostałości poprzedniego koloru. Ja zazwyczaj przed poprawkami makijażu, zmywam pozostałości pomadki  i dopiero wtedy, nakładam nową warstwę na usta. Nie miałam żadnych problemów z wysuszaniem ust w przypadku tychże pomadek. :)
Dla mnie hit roku, a Wy musicie się sami o tym przekonać. :)
---------
Zapraszam na www.delia.pl <3
----------
Bądź ze mną na FanPage Brylantina oraz Instagram-ie! <3

niedziela, 2 kwietnia 2017

Witaj Pani Wiosno! Przegląd marcowego pudełeczka ShinyBox!

Witajcie!
Mam taką nadzieję, że wiosna zostanie już na stałe! Uwielbiam słoneczne dni, a dzisiaj przychodzę do Was z marcowym pudełeczkiem ShinyBox o tytule "Pani Wiosna". Przyznajcie, że oprawa graficzna pudełeczka jest niesamowicie przecudowna! <3 Ja jestem nią oczarowana. 
Zawartość pudełeczka w tym miesiącu mnie nie zawiodła. Jak zawsze, wartość produktów przekroczyła kwotę, którą należało zapłacić za całego box-a. Myślę, że przedpremierowa wiadomość o serum do rzęs LashVolution sprawiła, iż "Pani Wiosna" wyprzedała się w mgnieniu oka! Serum kosztuje na rynku około 80 zł, a za pudełeczko płacimy 49 zł. Warto było!

Serum do rzęs LashVolution (79,00 zł za sztukę) - zawartość naturalnych składników pozwala na bezpieczną stymulację wzrostu rzęs, a zarazem dodaje im objętości oraz ograniczy ich wypadanie. Rzęsy stają się dłuższe o 87% i gęstsze o 80%. Odżywka przyspiesza naturalny wzrost rzęs, dzięki czemu jest wyjątkowo skuteczna.

Produkt posiada w sobie peptydy, substancje aktywne, niacynę, ekstrakt z pokrzywy zwyczajnej, wyciąg z zielonej herbaty oraz ekstrakt z rumianku, ale nie tylko. Posiada również w składzie pochodną składnika bimatoprostu oraz parę słabych składników jak konserwanty i inne. Szkoda, że zawsze w jakiś sposób bimatoprost musi się znaleźć w odżywkach tego typu, jeżeli nie wiecie co to za składnik to możecie przeczytać o nim mnóstwo artykułów w Internecie. Napiszę ogólnie, że Bimatoprost jest między innymi składnikiem wspomagającym leczenie schorzeń oka, np. jaskra. 
Rzęsy po stosowaniu produktów będą bajeczne i możecie mi wierzyć, gdyż stosowałam podobne serum. Po zakończonej kuracji, rzęsy powracają do stanu pierwotnego. Sami oceńcie, czy warto. :)
Suchy szampon got2b Extra Fresh Schwarzkopf 100 ml (18,99 zł za 200 ml) - suchy szampon bez użycia wody odświeża i unosi włosy u nasady. Daje im drugą świeżość na kolejne godziny. Idealny do torebki i do użycia w każdej chwili.

Produkt ten przydaje się w totalnie awaryjnych sytuacjach, kiedy musimy koniecznie gdzieś wyjść, a nie zdążymy umyć i wysuszyć włosów. Nie polecam stosować szamponu zbyt często. Przy dłuższym stosowaniu potrafi narobić więcej szkód, niż pożytku, ale przy rzadkich sytuacjach, raz na jakiś czas, jak najbardziej jest świetnym rozwiązaniem! Pamiętajcie, że suchy szampon nie zastępuje tradycyjnego mycia włosów. Podoba mi się, iż znalazłam ten produkt w pudełeczku, gdyż na pewno go zużyję! :)
Polska papka do cery trądzikowej Jadwiga 30 ml (30,00 zł za 30 ml) - zmiany skórne, przebarwienia i rozszerzone pory odejdą w zapomnienie. Preparat nie drażni, nie uczula. Posiada działanie odtłuszczające, przeciwtrądzikowe oraz normalizuje funkcje skóry tłustej, z trądzikiem. Zmniejsza przebarwienia i blizny potrądzikowe, powoduje zwężenie nadmiernie rozszerzonych ujść gruczołów łojowych.

Nie znałam wcześniej produktu i tego żałuję. Gdy otworzyłam papkę do cery trądzikowej to zapach przypomniał mi produkt, który miałam w okresie nastoletnim, sprowadzony z USA, ale o barwie różowej. Konsystencja i aromat identyczny. Nie pamiętam nazwy tamtego produktu, ani nie mam już opakowania, ale opakowanie wyglądało całkowicie inaczej i posiadało angielską nazwę. Ucieszyłam się niesamowicie, gdyż zawsze brakowało mi tego cuda, a w USA moja ciocia nie mogła już znaleźć owego produktu. Nie mam cery trądzikowej, ale mam nadzieję, że świetnie poradzi sobie z nieprzyjaciółmi na mojej skórze. 
Szampon do włosów Schauma Schwarzkopf 400 ml (10,99 zł za 400 ml) -linia zawierająca ekstrakt z miodu i olej z Opuncji jest idealna dla słabych i delikatnych włosów. Produkty są testowane dermatologicznie, nie zawierają silikonów ani sztucznych barwników. Nie podrażniają skóry głowy, a włosy stają się naturalnie piękniejsze i mocniejsze od nasady aż po końce.

W pudełeczku był mix rodzajów, gdzie można było otrzymać również linię z Lawendą i Ziołami Prowansalskimi, która pomaga wzmocnić włosy, linię z Maliną i Olejem ze Słonecznika chroniącą kolor włosów oraz linię z Oliwą z Oliwek i Aloesem, która dogłębnie nawilży. Nie znam produktu, ale doskonale wiecie, że produkty do włosów zużywają mi się w mgnieniu oka. Świetnie, że szampon znalazł się w wiosennym pudełeczku! :)
Kremowy róż do policzków nr 02 Bell (12,99 zł za sztukę) - utrwala makijaż i sprytnie matuje, zapewniając transparentną, naturalną oraz rozświetloną twarz, idealnie prezentującą się na zdjęciach. Cechą charakterystyczną jest niezwykłe uczucie gładkości skóry.

Ja otrzymałam odcień o numerze 02, który przypadł mi do gustu. Przyznam szczerze, że nie miałam styczności nigdy z kremowym różem. Boję się, że podkład się będzie wycierać, a różu nie rozetrę zbyt dobrze. Mimo wszystko, wypróbuję i napiszę o nim na blogu :)
Hydrożelowa maseczka ultra nawilżająca "Efekt Mezoterapii" Bielenda 2x5 g (2,60 zł za 2x5 g) - reguluje obecność wody w naskórku, zapobiega jej utracie, dzięki czemu wyjątkowo intensywnie i głęboko nawilża. Rewelacyjnie poprawia elastyczność, jędrność i kolory skóry. Doskonale odżywia, regeneruje i wzmacnia naskórek, skutecznie opóźnia powstawanie zmarszczek. Błyskawicznie likwiduje uczucie nieprzyjemnego napięcia skóry, koi, łagodzi podrażnienia. 

Inną maseczką, którą można było otrzymać w pudełeczku był 3-fazowy zabieg wygładzający "Mikrodermabrazja" i w zasadzie to on, by mi się bardziej spodobał. :D Maseczek nigdy za wiele i na pewno wypróbuję. Nawilżenie skóry to podstawa i należy o tym pamiętać, zwłaszcza, gdy lata lecą jak szalone. 
Mini rękawica do poprawy makijażu Quick Treat Unicornection GLOV (14,90 zł za sztukę) - mały i poręczny gadżet, który pozwoli Ci skorygować makijaż w mgnieniu oka. Zapomnij o rozmazanej kredce, tuszu, czy niekontrolowanym śladzie po szmince. Opakowanie do tej edycji zaprojektowała Krizia Banogon Chan. Rękawica jest przyjazna dla użytkowników soczewek oraz dla środowiska. Można ją stosować przez 3 miesiące. Po każdym użyciu należy umyć ją mydłem.

Mini rękawicę już znałam wcześniej. Nie ukrywam, że w produkcie się zakochałam, ale należy poświęcać mu wiele czasu. Po każdym użyciu musimy umyć rękawicę mydłem. Nie stosuję produktu do poprawy makijażu. Mini rękawica służy mi do zakończenia rytuału demakijażu oka. Mam gęste rzęsy, u których nie zawsze udaje mi się usunąć całość makijażu zwykłym wacikiem i płynem do demakijażu. Mini GLOV usuwa makijaż z oka samą wodą. Piszę to poważnie. GLOV ma w swojej ofercie również dużą rękawicę do mycia całej twarzy! :)
Krem do stóp Regulator potliwości stóp z linii Good Foot Delia 100 ml (6,70 zł za 100 ml) - skuteczne odświeżenie wraz z długotrwałym uczuciem świeżości. Obecny w kremie antyperspirant w połączeniu z aktywnym składnikiem z olejku z drzewa herbacianego skutecznie hamuje wydzielanie potu i nieprzyjemnego zapachu. Zawarta w kremie alantoina dodatkowo łagodzi podrażnienia naskórka oraz pobudza jego regenerację.

Owy produkt jest prezentem w pudełeczku i idealnie pasuje do poprzedniej edycji, gdzie otrzymałam musujące kulki do kąpieli stóp Good Food. Nie mam problemów z potliwością stóp, ale na stopy wszystko wykorzystam. :D
Żaden produkt się u mnie nie zmarnuje i jestem tego pewna. Wykorzystam wszystkie, a to lubię, gdyż nie chcemy płacić pieniędzy za coś, co nie będzie nam potrzebne. Najbardziej jestem zadowolona z papki do cery trądzikowej oraz mini rękawicy GLOV!
-----
Zapraszam na www.shinybox.pl ! <3
----
Bądź ze mną na FanPage Brylantina oraz Instagram-ie ! <3

wtorek, 28 marca 2017

Historia mojego makijażu oka z udziałem kredek


Cześć! <3
...ale dzisiaj u mnie słonecznie! Taką wiosnę to ja uwielbiam. Przychodzę do Was z postem o mojej historii makijażu oka, a przy okazji przedstawię Wam miękkie kredki do oczu od Delia Cosmetics.
Muszę się przyznać, iż w okresie bycia nastolatką kredki w moim makijażu były podstawą. Praktyki te, były dobre, ale czasami złe. Jeżeli chcecie o tym poczytać, to zapraszam do przejścia dalej!
W czasach gimnazjalnych i lekko licealnych jednym z moich rytuałów w makijażu było użycie czarnej kredki na linię wodną, tylko i wyłącznie na linię wodną bez żadnego roztarcia, ani cienia na dolnej powiece. Podobało mi się. Potem kombinowałam z odcieniami kredek i przywiązałam się do brązowej, również stosowanej centralnie na linię wodną. Ten kolor bardziej przypadł mi do gustu ze względu na delikatne podkreślenie spojrzenia, a to dlatego, że nie miałam pojęcia, iż czarna optycznie zmniejszała mi oko. O litości...tak żyłam w tej nieświadomości. 
Małymi kroczkami dochodziłam do tego, iż stosowanie solo jakiejkolwiek kredki na linię wodną bez roztarcia i choćby nałożenia cienia na dolną powiekę to wielki błąd. Od tamtej pory schowałam kredki głęboko do szuflady i malowałam się tylko i wyłącznie cieniami. Zawsze uważałam, iż biała, bądź cielista kredka do oczu jest zbędna. Ba, czasami zastanawiałam się, po co ona w ogóle istnieje, tak jak istnieją białe kredki dla dzieci do rysowania.
Praktyka pokazała, że jasne kredki są niezwykle potrzebne do optycznego powiększenia oka. Cielisty odcień na linię wodną, a pod nią ciemniejszy cień i gotowe. Efekt mnie zadowalał!
Na koniec napiszę, iż w trakcie zaznajamiania się z technikami makijażu lubiłam czarną kredką wypełniać przestrzenie między rzęsami na górnej powiece oka. Ma to świetne zastosowanie przy rysowaniu kresek i tworzeniu ciemnych makijaży. Aczkolwiek, na co dzień, linii wodnej oka do dnia dzisiejszego już nie maluję. Kredki służą mi zazwyczaj do rysowania kresek i wykorzystuję je w technice ołówkowej makijażu.
Przedstawiam Wam kredki do oczu Soft Eye Pencil od Delia Cosmetics, które mają ważne miejsce w mojej kolekcji kredek. Są to produkty nadające łagodny kontur, dostępne w pięciu ciemnych odcieniach: grafitowym, fioletowym, czarnym, ciemnym brązie oraz ciemnoniebieskim. Brakuje mi czegoś jaśniejszego, może właśnie cielistej kredki? Nie są najlepsze do techniki ołówkowej, gdyż trzeba się nieźle namachać, pomimo, że są miękkie i fajnie suną po powiece. Ja przede wszystkim stosuję je w celu narysowania kresek, bo sprawdzają się w tym bardzo dobrze. Nie są tak trwałe, jak żelowy eyeliner, czy eyeliner w kremie itd., ale dają radę.
Nie ukrywam, że wolałabym, aby kredki były jeszcze bardziej miękkie i kremowe, ale wtedy na pewno straciłyby na trwałości. Nie rozmazują się jakoś nachalnie, a odcienie zapewne przypadną do gustu nie jednej z Was! :) Są dobrze napigmentowane i dają delikatny, łagodny kontur. Jeżeli interesuje Was jak trzymają się na linii wodnej to mogę Wam powiedzieć, że słabo wypada tutaj trwałość. Nie dziwię się, bo ciężko znaleźć produkt, który będzie trzymać nam się idealnie na linii wodnej oka. 
Polecam Wam wypróbować, ale tylko w celach podkreślenia oczka, wypełnianiem przestrzeni między rzęsami, rysowaniem kreski i podkreślaniem dolnej powieki wraz z rozcieraniem. Jeżeli wiążecie nadzieje na wykonanie makijażu powieki metodą ołówkową to nie polecam. Zawiedziecie się. 
Poniżej przedstawiam malutkie swatche kolorków, które są tak ciemne, że poszczególne różnią się minimalnie. A gdyby były choć trochę jaśniejsze? Co sądzicie? :)
--------
Zapraszam na www.delia.pl ! <3
---------
Bądź ze mną na FanPage Brylantina oraz Instagram-ie! <3

piątek, 3 marca 2017

Szybki sposób na zmywanie paznokci!

UWAGA!!!
Zmieniłam nazwę bloga na www.brylantina.blogspot.com ! 

Proszę, zaobserwuję Brylantinę !!!
_____________________


Hej kochani!
Dzisiaj będzie historia o moim wybawieniu od uciążliwego zmywania lakieru do paznokci. Nie wiem jak u Was, ale ja lubię ciemne odcienie lakierów, które potem bardzo ciężko jest zmyć. Baa, z brokatem to potrafię nawet sobie krzywdę zrobić przy tradycyjnym zmywaniu wacikami i zwykłym zmywaczem.
Nadeszła era, kiedy to zmywam paznokcie w ciągu kilku sekund. Ooo tak...! Życie jak w Madrycie, dosłownie i bez ściemy.
Sprawcą tego całego zamieszania jest zmywacz z gąbką - bezacetonowy. Dziękuję Ci Delia Cosmetics za wprowadzenie na rynek tego cuda! Marzyłam o tym przez całe moje życie.
Tak jak przedstawiam powyżej na zdjęciu, wkładacie palec z pomalowanym paznokciem do gąbeczki, gdzie macie wrażenie, że paznokieć jest zanurzony w samym zmywaczu otoczonym gąbką. Trochę dziwne uczucie, ale czego się nie robi dla ułatwienia sprawy! Produkt radzi sobie ze zwykłym lakierem fenomenalnie!
Nie byłabym sobą, gdybym nie wypróbowała produktu na brokatowym manicure. Zmywacz gorzej zmywa brokat z paznokci, ale i tak radzi sobie z tym o wiele lepiej, niż zwykły wacik i zmywacz. Na pewno nie robi tego tak ekspresowo, jak w przypadku zwykłego lakieru. Należy nabrać cierpliwości, aby brokat się rozpuścił. Mimo wszystko, przyjemniejsza sprawa, niż usuwanie brokatowego manicure za pomocą wacików. Nigdy więcej wacików...
Nie próbowałam produktu z gąbeczką na tipsach i akrylach, więc na ten temat się nie wypowiem. Opakowanie wystarczyło mi na wiele, wiele podejść do zmywania lakieru, a wierzcie, że bałam się, iż po kilku użyciach gąbeczka będzie pozostawiać wokół paznokcia pozostałości po innych lakierach. Nic takiego nie miało miejsca. Gdy zmywacz skończy swój żywot, zawsze można wlać do pojemnika nową partię produktu oraz wymienić gąbeczkę. Przyznam szczerze, że ten sposób zmywania lakieru do paznokci jest dla mnie jednym z najlepszych. Już NIGDY nie powrócę do tradycyjnego zmywania lakieru...
--------
Zapraszam na www.delia.pl ! <3
--------
Bądź ze mną na FanPage Brylantina oraz Instagram-ie! <3

sobota, 7 stycznia 2017

Przeniosłam się na www.brylantina.blogspot.com ! Pomadki Creamy Glam

UWAGA!
Zauważyłam, iż większość z Was, która korzysta z komórek nie ma możliwości przekierowania bloga Kraina Kosmetyków na www.brylantina.blogspot.com
Zmieniłam nazwę oraz adres bloga na Brylantinę.
Proszę Was, abyście zaobserwowali Brylantinę, a odobserwowali Krainę Kosmetyków. :)
______________________________________________________________________

Witajcie kochani w Nowym Roku!
To jest mój pierwszy wpis w 2017, zatem mam nadzieję, iż nie będzie już za późno, gdy jeszcze teraz złożę Wam najlepsze życzenia. Aby spełniały się wszelkie Wasze marzenia oraz abyście wytrwali we wszystkich postanowieniach. Niech Matka Boża podaruje Wam tyle łask, ile jest gwiazd na Niebie! <3

Dzisiaj przedstawię Wam warte uwagi odcienie pomadek do ust Creamy Glam od Delii: orientalną czerwień, burgund oraz hit sezonu, czyli granat z limitowanej wersji. Jestem ciekawa, który najbardziej przypadłby Wam do gustu. Nie ukrywam, że moją duszę porwały te wszystkie kolory. Jak doskonale wiecie, posiadam jasną cerę i odcienie nude sprawiają, że wyglądam jak trup. Zdecydowanie preferuję mocne barwy na ustach, ale sami ocenicie, czy takie kolory mi pasują <3
Ukazane odcienie to ciemny granat (CG l01), orientalna i wyrazistą czerwień opalizująca na lekki pomarańcz (118) - tak to właśnie ona może podkreślić nasz żółty odcień zębów oraz mój ulubiony burgund (120) - ten na szczęście może rozjaśnić zęby o 2 tony. Każdą z tych pomadek nosiłam w okresie zimowym świąteczno-sylwestrowym, gdyż z tym czasem najbardziej te barwy mi się kojarzą. Nie ukrywam, iż granat budził wiele przeróżnych reakcji. Niektórzy podziwiali, inni twierdzili, że w życiu nie użyliby tego koloru. Nie dziwię się, gdyż ten odcień jest charakterystyczny, wręcz odważny i nie każdy typ osobowości będzie ją preferować.
Opakowania są bogate, złote z drobnymi rzeźbieniami na dole, ale wykonane z plastiku. Wow, robią wrażenie. Przy noszeniu w torebce nic się z nimi nie stało, poza tym posiadają mocne zamknięcie :) Nie oszukujmy się, niektóre kobiety jeszcze nie wiedzą, że takie opakowania im się marzą. <3
Konsystencja niesamowicie kremowa, nawilżająca z witaminą E, a ponadto mocno kryjąca. Malowanie nią ust to przyjemność, gdyż wystarczy jedna warstwa, ale należy zwrócić uwagę, aby nie wyjechać poza kontur ust. Wykończenia niestety nie posiadają matowego, które tak bardzo uwielbiam, ale jest ono pięknie satynowe bez żadnych dodatków drobinek. Trwałość nie jest zachwycająca. Przy jedzeniu i piciu pozostanie nam jedynie kontur ust. Ba, nawet mam wrażenie, że przez przypadek dotknę ust i rozmarzę ją na twarzy, jakieś takie przeczucie... Nie jest lepka, ale niesamowicie kremowa i to chyba dlatego mam takie wrażenie. Po otwieraniu lusterka nic takiego nie ma miejsca. ;p Poza tym, mam wrażenie, że czasami lubi przenosić się na zęby - raczej nikt tego nie lubi. Na szczęście są na to sposoby, jeżeli chcecie poznać moje to napiszcie, a ja postaram opublikować coś na ten temat!
Nie zbiera się w kącikach ust i nie podkreśla suchych skórek :)
Podsumowując, warto mieć te pomadki, chociażby ze względu na odcienie, które niesamowicie pasują osobom o jasnej karnacji, ale nie tylko. Poniżej przedstawiam propozycje ust na karnawał. Pamiętajcie, że w tym okresie możecie zaszaleć!
Oceńcie, który odcień najlepiej mi pasuje, a który Wy preferujecie dla siebie. <3
Mi się wydaje, że to burgund wygra!
-----------------
Zapraszam na www.delia.pl <3
---------------
Bądź ze mną na FanPage Brylantina oraz Instagram-ie ! <3

niedziela, 11 grudnia 2016

Przeniosłam się na www.brylantina.blogspot.com !Mikołajkowa niespodzianka od Delii

UWAGA!
Zauważyłam, iż większość z Was, która korzysta z komórek nie ma możliwości przekierowania bloga Kraina Kosmetyków na www.brylantina.blogspot.com
Zmieniłam nazwę oraz adres bloga na Brylantinę.
Proszę Was, abyście zaobserwowali Brylantinę, a odobserwowali Krainę Kosmetyków. :)
______________________________________________________________________

Byłam grzeczna w tym roku i dostałam przepięknie zapakowaną paczuszkę na Mikołajki od marki Delia. Dzisiaj przedstawię Wam zawartość prezentu, a po wypróbowaniu nowości ukażę moje spostrzeżenia na temat produktów kosmetycznych. Wierzcie mi, kolory pomadek, lakierów do paznokci i kredek do oczu robią wrażenie! <3 Czytajcie dalej...
Pomadki do ust oraz lakiery do paznokci zostały zapakowane w praktyczne, drobne kosmetyczki. Do torebki idealne :)
W zestawie otrzymałam pomadki do ust Creamy Glam w kolorach czerwieni nr 118, burgundu nr 120 oraz granatu z limitowanej wersji. Wszystkie świetnie napigmentowane, kremowe, a kolory totalnie świąteczne. Myślicie, że polubię się z granatem?
Kolejno, lakiery do paznokci Trend Collection o nowej formule i dużym pędzelku ułatwiającym aplikację produktu. Przedstawiam Wam odcienie srebrnej szarości nr 16, ciemnego złota nr 05 oraz świątecznej czerwieni nr 02. 
Kredki do oczu SOFT EYE PENCIL o odcieniach: Black,Violet, Dark Brown, Dark Blue oraz Dark Grey. Kredki są miękkie, świetnie się rozprowadzają, a ponadto pigmentacja prezentuje się bardzo dobrze.
Ostatnim produktem jest zmywacz do paznokci z gąbeczką. Jestem bardzo ciekawa jego skuteczności oraz sposobu użycia. 
--------------
Zapraszam na www.delia.pl ! <3
---------------
Bądź ze mną na FanPage Brylantina oraz Instagram-ie ! <3