Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manicure. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manicure. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 12 sierpnia 2019
środa, 14 lutego 2018
środa, 6 grudnia 2017
sobota, 14 października 2017
Aliexpress | Naklejki na paznokcie | Myszka Minnie
Witajcie w ten chłodny jesienny wieczór!
Nie, dzisiaj nic jesiennego nie będzie. Z takich względów, iż nadal wspominam minione lato pod gwiazdami. Przygotowałam dla Was zdobienie, ale również recenzję naklejek wodnych na paznokcie. Naklejki pochodzą jak sądzę, z już dobrze znanego Wam Aliexpress i to nic innego jak wzór Myszki Minnie!
Mam nadzieję, że choć w małym stopniu wyciągnę Was z tych smutnych, deszczowych październikowych dni.
Na samym początku dałam bazowy kolor i stwierdziłam, że jaśniutki nude będzie idealny.
Następnie przystąpiłam do nakładania naklejek i tutaj dam Wam opis krok po kroku.
Krok 1. Wycięcie naklejek - każdej oddzielnie.
Krok 2. Usunięcie folii ochronnej.
Krok 3. Przy pomocy pęsety zanurzam w wodzie jedną wyciętą naklejkę na około 30 sekund.
Krok 4. Palcem ściągam delikatnie naklejkę z namoczonej tektury i umieszczam na danym paznokciu. Spokojnie możecie nią przesuwać i ustawiać dopóki nie wyschnie.
Krok 5. Osuszamy paznokcie wacikiem i pokrywamy topem.
Jeszcze nigdy nie miałam styczności z tak łatwą obsługą naklejek wodnych. Zazwyczaj kończyło się porwanym materiałem lub nierównym ułożeniem naklejki na paznokciu. Co lepsze, jeden zestaw naklejek kosztował mnie 0,38 zł. Wydaje mi się, że stałam się aliholikiem, gdyż postanowiłam, że na blogu będzie więcej zdobień paznokci za pomocą produktów pochodzących z Aliexpress!
Jeżeli dobrze się przyjrzycie to na placu wskazującym możecie ujrzeć podpis "Ribbon Mininie" zamiast "Minnie" :) Gdybym Wam nie powiedziała to pewnie byście nawet nie zauważyli, ale mimo wszystko, mi to nie przeszkadza.
Gdy pokryjemy wszystkie paznokcie TOP-em to nie ma możliwości, aby naklejki nam się w jakikolwiek sposób zdarły. Ponadto, nie rozpuszczają się pod wpływem użycia TOP-u, a to jest dla mnie bardzo ważne.
...a żeby było mi mało to jeszcze dodałam trochę złotego brokatu. :D
Użyte produkty:
Indigo Nail Polish Set Nude: Subtelna i delikatna Cindarella
Edycja limitowana Jessica Simpson - brokat
Naklejki Aliexpress Myszka Minnie
Eveline Cosmetics Acrylic Top Coat
Podaję Wam link do naklejek ze sklepu na Aliexpress LuLu Nail Art Beatuty Store: KLIK !
PS. Napiszcie, jeżeli będziecie chcieć post na temat zamówień realizowanych na chińskiej stronie Aliexpress! :)
PS. Napiszcie, jeżeli będziecie chcieć post na temat zamówień realizowanych na chińskiej stronie Aliexpress! :)
__________
Bądź ze mną na FanPage oraz Instagram-ie @brylantina ! <3
Bądź ze mną na FanPage oraz Instagram-ie @brylantina ! <3
wtorek, 6 czerwca 2017
Regenerujący olejek różany do skórek i paznokci Mollon Pro
Hej, hej! Jak się czujecie w środku tygodnia? Ja jestem w trakcie egzaminów, zaliczeń, praktyk i wiele, wiele innych zajęć, które często nie pozwalają mi napisać więcej na blogu, ale jestem! Mimo wszystko, dzisiaj będzie o regenerującym olejku różanym do skórek i paznokci Mollon Pro.
Nie ukryje się przede mną, że wiele z Was nadzwyczajnie o skórki paznokci nie dba. Nie wiem, czy wiecie, ale zdrowe skórki to zdrowe paznokcie. To się niesamowicie sprawdza. Nie chcę ingerować w Wasze metody pielęgnacji dłoni i paznokci, ale mogę podać Wam mój przykład.
Posiadam niesamowicie mocne, długie paznokcie. Są nie do zdarcia. Wiele osób pyta mnie, jak to się dzieje? Odpowiem, że nie wiem... Nigdy nie usuwałam skórek, a je tylko i wyłącznie odsuwałam. Nie palę. Staram się pielęgnować skórę dłoni i nie stosuję manicure hybrydowego.
I dobrze mi z tym! <3
Nie ukrywam, że często mam problem z przesuszonymi skórkami wokół paznokci, ale są to totalnie małe przesuszenia. Nie potrafię Wam napisać, czy olejek wpłynie na wzmocnienie Waszych paznokci, gdyż ja nie mam z tym żadnego problemu. Skupię się w dużej mierze na skórkach.
Producent zapewnia, iż olejek różany skutecznie regeneruje i uelastycznia skórki wokół wału paznokciowego. Wcierany w macierz odżywia kruche, łamliwe i rozdwajające się paznokcie. Wzmacnia je i nabłyszcza.
Odżywkę stosuje się codziennie poprzez wmasowanie niewielkiej ilości w skórki, macierz i paznokcie.
Przedstawiam w składniki zawarte w produkcie, które na pewno Was zainteresują, ale nie będę Wam bardziej ich zgłębiać.
Skład: Paraffinum Liquidum, Rosa Damascena Flower, Silica Dimethyl Silylate, Parfum, Cera Microcristallina, Citral, Citronellol, Linalool, Geraniol, Limonene, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional
Opakowanie posiada nadzwyczajny, średniej wielkości pędzelek, który nie jest jakiś najistotniejszy w aplikacji olejku, gdyż i tak zawsze wcieram produkt palcami. Konsystencja typowa dla olejkowych kosmetyków. Cudny efekt za to mamy w buteleczce, gdyż możemy ujrzeć malutkie kawałeczki płatków róż. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie to bajka.
Zapach, który możemy wyczuć w żaden sposób nie przypomina mi różanego zapachu, wyczuwam tutaj coś totalnie cytrusowego i kwaśnego. Z różami to na pewno nie ma nic wspólnego. :)
Oprócz zapachu, ważną kwestią jest wchłanianie się olejku, która trwa dosyć długo, rzekłabym wieczność. Polecam stosować produkt na noc, ewentualnie przy dłuższej chwili relaksu.
Przejdźmy w końcu do działania. Przy codziennym stosowaniu regenerującego olejku różanego do skórek i paznokci na początku nie zauważymy natychmiastowego efektu. Ja musiałam długi czas czekać, aby zauważyć, że moje skórki wreszcie są odżywione i nawilżone. Działać, działa, ale potrzeba cierpliwości. Olejek różany nie wpłynął źle na wygląd moich paznokci. Nie zauważyłam różnicy, aby były wzmocnione, ale być może u siebie zwrócicie na to uwagę, gdyż ja już od dawna mam paznokcie ze stali.
Nie zapominajcie o oliwkach, olejkach, czy masełkach do skórek i paznokci. One nigdy nie staną się Waszym wrogiem, a mogą zdziałać wiele cudów. Nie nakładajcie odżywek na płytkę paznokcia, a skupcie się bardziej na macierzy, wale paznokciowym itd. - nie zapominajcie, że to macierz wpływa na zdrowy wzrost paznokci.
wtorek, 30 maja 2017
Edycja limitowana Secret Garden Bell - biedronkowe lakiery do paznokci
Hej, hej!
Dzisiaj wtorek, a ja już czekam weekend-u. Też tak macie? Dzisiaj przychodzę z moim najlepszym tematem, czyli manicure! Ja nadal stosuję manicure tradycyjny, dlatego jeżeli Ty również jesteś tym samym typem tradycjonalistki co ja, to ten post Cię zdecydowanie zaciekawi!
Na tapecie lakiery do paznokci z edycji limitowanej Secret Garden od Bell, które możecie spotkać chociażby na biedronkowych półkach. Produkty otrzymałam od Only You Magazine.
Lakiery do paznokci posiadają średniej grubości pędzelki, które pozwalają na precyzję w malowaniu płytki paznokcia. Konsystencja lakierów jest niezwykle rzadka, dlatego jest ryzyko zalania skórek, ale pędzelek istotnie wspomaga nas, aby nic takiego nie nastąpiło. Odnośnie krycia, każdy odcień jest inny, dlatego opiszę je poniżej przy ukazywaniu kolorków. Produkt schnie niemiłosiernie długo, ale nie jest tak przy każdym odcieniu - najgorzej mają te z połyskującymi drobinkami. Przy jednej warstwie jest nawet w porządku, ale przy dwóch warstwach polecam nic nie robić przez około 3 godziny. Już nie raz narobiłam się odcisków na lakierze, a nawet odbicia moich kosmyków włosów. Taka sytuacja...
Trwałość mnie nadzwyczajnie w świecie nie zadowala. Bez topu, na drugi dzień można zauważyć już pościerany lakier na końcówkach paznokci. Z topem lakier trzyma się idealnie, ale to dlatego, że top tutaj odgrywa dosyć ważną rolę.
Przedstawię Wam poniżej 6 odcieni edycji limitowanej Secret Garden od Bell. Napiszcie, który najbardziej przypadł Wam do gustu! <3
01 Mangolia
Ten odcień jest totalnie rozchwytywany z biedronkowych półek. Nie wiem dlaczego, ale chyba osoby zostały skuszone prześlicznymi drobinkami przypominającymi efekt syrenki. Odcień prześliczny, ale jest tak słabo napigmentowany, że czasami dwie warstwy to za mało. Ponadto, nie wiem co jest nie tak, ale przy szybkich ruchach lakierem mogą powstać bąbelki na płytce paznokcia. Nie zawsze tak jest, ale w większym stopniu tak się działo. Nie mam siły do tego koloru i nie polecam.
02 Forget Me Not
Kolejny cudowny gagatek, również mający wielu fanów biedronkowych, gdyż półki z tym odcieniem są totalnie puste. Tak samo jak w przypadku Mangolii posiada malutkie drobinki, dające efekt przepięknego połysku, ale nawet na tym zdjęciu, na palcu wskazującym możecie ujrzeć "bąbla". Nie machałam tymi lakierami na prawo i lewo i nie "spieniałam" produktu. Do tego ten odcień posiada bardzo słabe krycie i czasami dwie warstwy nie wystarczą.
03 Secret Flowers
Cieszę się, że w końcu napiszę coś dobrego przy tym odcieniu. Na zdjęciu widzicie jedną warstwę kolorku, zatem krycie ma mega. Nie tworzą się "bąble", czyli nie zapowietrza się lakier i to ja rozumiem. Secret Flowers posiada w sobie małe połyskujące drobinki, ale nie są tak nachalne jak w przypadku 01 i 02. Jestem zauroczona tym odcieniem!
04 Orchid
Orchid rozpoczyna serię odcieni bez połyskujących drobinek. Piękna fuksja. Ten kolor również nie ma tendencji do tworzenia "bąbelków" na paznokciach. Na zdjęciu poniżej widzicie jedną warstwę produktu - to lubię!
05 Tulip
Takiego kolorku jeszcze w swojej kolekcji nie miałam. Najmniej rozchwytywany, ale jaki wyjątkowy! Już widzę moją wizję letniej pomarańczki. Na zdjęciu widzicie dwie warstwy lakieru, ale spokojnie jedna warstwa również fajnie kryje. Nie posiada jakichkolwiek drobinek i tutaj również odcień nie ma tendencji do powstawania nieestetycznych "bąbli".
06 Rose
Jestem szczęśliwa, iż Bell pomyślało, aby w kolekcji limitowanej dodać prawdziwą, soczystą czerwień, gdyż ją uwielbiam ponad wszystko. Rose nie tworzy bąbelków, jest nieźle napigmentowany i świetnie kryjący. Na zdjęciu widzicie jedną warstwę lakieru.
piątek, 3 marca 2017
Szybki sposób na zmywanie paznokci!
UWAGA!!!
Zmieniłam nazwę bloga na www.brylantina.blogspot.com !
Proszę, zaobserwuję Brylantinę !!!
_____________________
Hej kochani!
Zmieniłam nazwę bloga na www.brylantina.blogspot.com !
Proszę, zaobserwuję Brylantinę !!!
_____________________
Hej kochani!
Dzisiaj będzie historia o moim wybawieniu od uciążliwego zmywania lakieru do paznokci. Nie wiem jak u Was, ale ja lubię ciemne odcienie lakierów, które potem bardzo ciężko jest zmyć. Baa, z brokatem to potrafię nawet sobie krzywdę zrobić przy tradycyjnym zmywaniu wacikami i zwykłym zmywaczem.
Nadeszła era, kiedy to zmywam paznokcie w ciągu kilku sekund. Ooo tak...! Życie jak w Madrycie, dosłownie i bez ściemy.
Sprawcą tego całego zamieszania jest zmywacz z gąbką - bezacetonowy. Dziękuję Ci Delia Cosmetics za wprowadzenie na rynek tego cuda! Marzyłam o tym przez całe moje życie.
Tak jak przedstawiam powyżej na zdjęciu, wkładacie palec z pomalowanym paznokciem do gąbeczki, gdzie macie wrażenie, że paznokieć jest zanurzony w samym zmywaczu otoczonym gąbką. Trochę dziwne uczucie, ale czego się nie robi dla ułatwienia sprawy! Produkt radzi sobie ze zwykłym lakierem fenomenalnie!
Nie byłabym sobą, gdybym nie wypróbowała produktu na brokatowym manicure. Zmywacz gorzej zmywa brokat z paznokci, ale i tak radzi sobie z tym o wiele lepiej, niż zwykły wacik i zmywacz. Na pewno nie robi tego tak ekspresowo, jak w przypadku zwykłego lakieru. Należy nabrać cierpliwości, aby brokat się rozpuścił. Mimo wszystko, przyjemniejsza sprawa, niż usuwanie brokatowego manicure za pomocą wacików. Nigdy więcej wacików...
Nie próbowałam produktu z gąbeczką na tipsach i akrylach, więc na ten temat się nie wypowiem. Opakowanie wystarczyło mi na wiele, wiele podejść do zmywania lakieru, a wierzcie, że bałam się, iż po kilku użyciach gąbeczka będzie pozostawiać wokół paznokcia pozostałości po innych lakierach. Nic takiego nie miało miejsca. Gdy zmywacz skończy swój żywot, zawsze można wlać do pojemnika nową partię produktu oraz wymienić gąbeczkę. Przyznam szczerze, że ten sposób zmywania lakieru do paznokci jest dla mnie jednym z najlepszych. Już NIGDY nie powrócę do tradycyjnego zmywania lakieru...
--------
Zapraszam na www.delia.pl ! <3
--------
środa, 7 grudnia 2016
Przeniosłam się na www.brylantina.blogspot.com ! Blogmas 2016 - Zimowy manicure
UWAGA!
Zauważyłam, iż większość z Was, która korzysta z komórek nie ma możliwości przekierowania bloga Kraina Kosmetyków na www.brylantina.blogspot.com
Zmieniłam nazwę oraz adres bloga na Brylantinę.
Proszę Was, abyście zaobserwowali Brylantinę, a odobserwowali Krainę Kosmetyków. :)
______________________________________________________________________
Kochani, mam nadzieję, że pamiętajcie o tym, iż Mikuś wszystko widzi! Zatem mam nadzieję, że byliście grzeczni w tym roku, a św. Mikołaj przyniósł Wam mnóstwo prezentów na Mikołajki! <3
Dzisiaj mój pierwszy zimowy manicure na blogu, który posiada w sobie mniej więcej, ala śnieżynki. Tak, to są śnieżynki... :D Weźcie się nie śmiejcie i czytajcie dalej. ;p
Do zdobienia użyłam 4 lakierów oraz "Top Coat", tzw. Prodigy Gel. Pierwszym z nich, ukazany na kciuku, palcu środkowym i małym jest Wonder Gloss Multivitamins nr 74 o nawie Trilli od Prestige. Z tego co się zorientowałam, dawno nie widziałam tego kolorku w Drogeriach Natura, można go tylko wyszukać w sklepach internetowych. Krycie posiada średnie i jestem pewna, że niektórych dwie warstwy po prostu nie zadowolą. Trwałość pozostawia wiele do życzenia, ale najgorsza nie jest. Odcień wpada w pudrowy róż, który totalnie nie pasuje do moich jasnych dłoni, ale żeby zrobić ciemną śnieżynkę musiałam się poświęcić :)
Kolejnym lakierem, który został umiejscowiony na palcu wskazującym jest lakier do paznokci z edycji limitowanej stworzonej przez Jessicę Simpson, zaś on, jest dla mnie totalną magią. Lakier znajdował się w zestawie, wraz z piątym projektem perfum Fancy Girl, które serdecznie polecam, ale o tym w innym poście. Jeżeli chcecie przyjrzeć się bliżej zapachowi oraz lakierom zapraszam na film TUTAJ.
To złoto potrzebuje tylko jednej warstwy, aby prezentować się pięknie i zakryć całą płytkę paznokcia. W mroźne dni, wygląda zjawiskowo, wierzcie mi! Poza tym, na Sylwestrze oraz Studniówce nie może zabraknąć złota.
Na palcu serdecznym widnieje nic innego jak Golden Rose with Protein o numerze 353. Jest to głęboka czerń z malutkimi drobinkami srebra. Są one tak małe, że wręcz niezauważalne. Dwie warstwy wystarczą, aby zakryć całą płytkę paznokcia. Nie używam go zbyt często, ale do zdobień i akcentu na jednym palcu jak najbardziej :)
Do zimowego manicure użyłam również bezbarwnego lakieru z drobinkami złota, z edycji limitowanej stworzonej przez Jessicę Simpson. Nałożyłam go na czerń oraz pudrowy róż, znajdujący się na kciuku. Efekt bomba. Będę płakać, gdy skończą mi się lakiery Jassicy Simpson, gdyż w Polsce ich nie spotkałam...
Na koniec całość pokryłam Top Coat-em, tzw. "Prodigy Gel" od Golden Rose. Polecam Wam go serdecznie! Mój był w zestawie z innym lakierem z serii, która miała za zadanie nadać efekt hybrydy na paznokciach. Nie jedna osoba pytała mnie, czy mam na dłoniach manicure hybrydowy, a to był tylko zwykły Top Coat zmywalny totalnie zwyczajnym zmywaczem. Prodigy Gel świetnie przedłuża trwałość manicure, nawet do 2 tygodni. I to nie jest ściema...
No dobra, dobra...może nie jestem artystką, bo wszystko robiłam sondą, ale jakieś tam śnieżynki wyszły. No przyznajcie mi rację! ...oby nikt nie pomyślał o rogach renifera, bo i takie fantazje po ujrzeniu mego zimowego manicure słyszałam. :)
Pozdrawiam Was i całuję! <3
--------------
Subskrybuj:
Posty (Atom)