sobota, 14 października 2017

Aliexpress | Naklejki na paznokcie | Myszka Minnie

Witajcie w ten chłodny jesienny wieczór! 
Nie, dzisiaj nic jesiennego nie będzie. Z takich względów, iż nadal wspominam minione lato pod gwiazdami. Przygotowałam dla Was zdobienie, ale również recenzję naklejek wodnych na paznokcie. Naklejki pochodzą jak sądzę, z już dobrze znanego Wam Aliexpress i to nic innego jak wzór Myszki Minnie! 
Mam nadzieję, że choć w małym stopniu wyciągnę Was z tych smutnych, deszczowych październikowych dni. 
Na samym początku dałam bazowy kolor i stwierdziłam, że jaśniutki nude będzie idealny.
Następnie przystąpiłam do nakładania naklejek i tutaj dam Wam opis krok po kroku.
Krok 1. Wycięcie naklejek - każdej oddzielnie.
Krok 2. Usunięcie folii ochronnej.
Krok 3. Przy pomocy pęsety zanurzam w wodzie jedną wyciętą naklejkę na około 30 sekund.
Krok 4. Palcem ściągam delikatnie naklejkę z namoczonej tektury i umieszczam na danym paznokciu. Spokojnie możecie nią przesuwać i ustawiać dopóki nie wyschnie.
Krok 5. Osuszamy paznokcie wacikiem i pokrywamy topem.
Jeszcze nigdy nie miałam styczności z tak łatwą obsługą naklejek wodnych. Zazwyczaj kończyło się porwanym materiałem lub nierównym ułożeniem naklejki na paznokciu. Co lepsze, jeden zestaw naklejek kosztował mnie 0,38 zł. Wydaje mi się, że stałam się aliholikiem, gdyż postanowiłam, że na blogu będzie więcej zdobień paznokci za pomocą produktów pochodzących z Aliexpress!
Jeżeli dobrze się przyjrzycie to na placu wskazującym możecie ujrzeć podpis "Ribbon Mininie" zamiast "Minnie" :) Gdybym Wam nie powiedziała to pewnie byście nawet nie zauważyli, ale mimo wszystko, mi to nie przeszkadza.
Gdy pokryjemy wszystkie paznokcie TOP-em to nie ma możliwości, aby naklejki nam się w jakikolwiek sposób zdarły. Ponadto, nie rozpuszczają się pod wpływem użycia TOP-u, a to jest dla mnie bardzo ważne.
...a żeby było mi mało to jeszcze dodałam trochę złotego brokatu. :D 
Użyte produkty:
Indigo Nail Polish Set Nude: Subtelna i delikatna Cindarella
Edycja limitowana Jessica Simpson - brokat
Naklejki Aliexpress Myszka Minnie
Eveline Cosmetics Acrylic Top Coat
Podaję Wam link do naklejek ze sklepu na Aliexpress LuLu Nail Art Beatuty Store: KLIK !
PS. Napiszcie, jeżeli będziecie chcieć post na temat zamówień realizowanych na chińskiej stronie Aliexpress! :)
__________
Bądź ze mną na FanPage oraz Instagram-ie @brylantina ! <3

wtorek, 10 października 2017

Cece of Sweden HELLO NATURE | Black Caviar | Wzmocnienie i odżywienie


Cześć Wam!
Ja na nowo powróciłam do Warszawy, więc chętnie dowiem się, kto z Was również mieszka w stolicy? Podzielcie się ze mną tą informacją w komentarzu! :)
Dzisiaj mój ulubiony temat, czyli włosy, włosy i jeszcze raz włosy. Po okresie wakacyjnym nie ukrywam, że moje włosy zawsze stają się słabsze, m. in. spowodowane jest to zbyt długim przebywaniem na Słońcu, czy nawet słoną wodą. Przyszła jesień, jeszcze trochę i będzie zima. W tym okresie nie wychodzę z domu bez czapki i szalika. Przez to moje włosy stają się jeszcze bardziej słabsze poprzez pocieranie o szalik, kurtkę, czapkę. To oznacza jedno, czas wziąć się za wzmocnienie i odżywienie!
Marka Cece of Sweden może nie być Wam zbyt dobrze znana, ale już miała swój debiut na moim blogu. Mimo wszystko, przytoczę Wam, iż skrót "Cece" wywodzi się od słów "creative coiffure", oznaczających kreatywne fryzjerstwo. Zaś słowo "Sweden" posiada powiązanie ze szwedzką recepturą i technologią produkcji. Do Polski marka zawitała już w 1995 roku!
W asortymencie Cece of Sweden możemy znaleźć produkty z takich kategorii jak pielęgnacja, stylizacja, koloryzacja, czy nawet trwała.
Ja skupię się na pielęgnacji i przedstawię Wam produkty odpowiadające za wzmocnienie i odżywienie z serii BLACK CAVIAR Strength&Nutrition już nie tak nowej linii kosmetyków do pielęgnacji włosów HELLO NATURE. Linia pod nazwą HELLO NATURE posiada produkty, które przynajmniej do 93% mają w sobie składniki pochodzenia naturalnego! Brzmi zachęcająco, prawda?
Producent opisuje, iż seria z Czarnym Kawiorem to istny koktajl dobroczynnych składników pochodzących z morskich głębin specjalnie dla naszych włosów. 
Nie wiem, czy wiecie, ale to właśnie ekstrakt z kawioru wnika w nasz naskórek i strukturę włosa, aby chronić je przed utratą wody oraz czynnikami zewnętrznymi, a ponadto ma za zadanie je regenerować. Kawior zawiera aminokwasy, które wzmacniają słaby i kruchy włos, ale również prowitaminę B5, która odpowiada za silne nawilżenie, łagodzenie stanów skóry, a nawet pogrubianie włosów.
Przedstawiona szczotka na powyższym zdjęciu może Wam przypominać szczotkę z naturalnym włosiem, którą można spotkać w Rossmann-ie, ale nie, od razu Was zapewnię, że to nie jest ta sama szczotka i znacząco różnią się od siebie. Jest mała, a do tego posiada te białe wystające "druciki", które przyczyniają się do lepszego ukrwienia skóry głowy. Szczotkę oceniam średnio, z takiego względu, iż posiadam bardzo długie włosy i muszę nieźle się namachać, aby je wszystkie rozczesać. Co do rozczesywania - nie mam zastrzeżeń! Robi to bardzo dobrze, a nawet stwierdzam, że przyczynia się do wygładzenia włosów i żaden włos siłą nie spadł mi z głowy. :D
Szampon Cece of Sweden z serii Black Caviar to zdaniem producenta formuła delikatnie oczyszczająca włosy i skórę głowy. Intensywnie pielęgnuje, wspomaga odbudowę uszkodzeń, nadaje włosom szlachetny połysk. 
Produkt dobrze oczyszcza skórę głowy, ale mam wrażenie, że przez SLES na drugim miejscu w składzie moje włosy u nasady przy dłuższym stosowaniu szamponu szybciej przetłuszczają się - chyba, że to jeszcze inny składnik tak działa na moją skórę głowy. Lepiej jest sięgać po szampon zamiennie z innymi szamponami, aby uniknąć tego typu kwestii, jeżeli macie z tym problem. Nie każdy musi mieć skłonność do przetłuszczania się, tak jak ja. :) 
Już po użyciu samego szamponu solo można zauważyć nawilżenie oraz wygładzenie włosów. Nie miałam również problemu z rozczesaniem ich. Produkt nie uczulił. Nawet nie spowodował u mnie łupieżu. To co mi się podoba to aspekt tego, iż zauważyłam pojedyncze grubsze włoski. Wielki plus! Ponadto, nie oczekujmy naprawy rozdwojonych końcówek - nic takiego nie ma miejsca.
Zapach jest ciężki, nawet nazwałabym go męskim. Mimo wszystko, podoba mi się. W trakcie dnia zapach nie jest nachalnie wyczuwalny.
Przechodząc do odżywki Cece of Sweden z serii Black Caviar to na opakowaniu możemy ujrzeć napis, iż jest to intensywna regeneracja i nawilżenie włosów. Wspomaga odbudowę uszkodzeń, nadaje włosom szlachetny połysk. 
Takiej odżywki właśnie potrzebowałam. Konsystencja niesamowicie gęsta, a do tego świetnie nakłada się ją na całą długość włosów, pomijając skalp. Włosy rozczesują się fantastycznie, stają się gładkie, miękkie i pięknie pachnące. Tutaj zapach jest bardziej intensywniejszy, niż w przypadku szamponu, ale pozostaje w tej samej kompozycji zapachowej.
Co do połysku, nie zauważyłam tego, ale być może na dłuższą metę będę wiedzieć różnicę. Ponadto, sądzę, że odżywka również przyczyniła się do powstawania pojedynczych grubszych włosów. Żeby nie było tak idealnie to oczekiwałabym większego wygładzenia włosów, ale w zasadzie to zadanie oddaję serii z olejkiem kokosowym.
Podsumowując, z mojej strony mogę Wam polecić serię Black Caviar, ponieważ na samej sobie zauważyłam mniejsze wypadanie włosów, ich wzmocnienie, nawilżenie, a do tego te pojedyncze grubsze kosmyki niezwykle cieszą. Jestem świadoma, że na to wpływ miały nie tylko produkty Cece of Sweden, ale to one posiadały swój duży udział! Na początku byłam wkurzona na intensywniejsze przetłuszczanie się włosów u nasady, ale wybaczam to. Ważne, aby nie stosować tych produktów codziennie. A jeżeli jesteście zmuszeni do codziennego mycia włosów to warto wymiennie stosować różne produkty bez SLS, SLES i z nimi.
Przypomnę jeszcze, iż posiadam włosy długie, proste o niskiej porowatości ze skłonnością do przetłuszczania się u nasady. Nie wiem, jak ta seria sprawdziłaby się u osób z włosami wysokoporowatymi. 
___________
Bądź ze mną na FanPage oraz Instagram-ie @brylantina ! <3

sobota, 30 września 2017

ShinyBox |Beauty School Wrzesień 2017 | Shiny Mag

Witajcie!
No i co, studenci wyjeżdżają na studia! Ja wyjeżdżam już w niedzielę, co przyznam Wam się szczerze, że mnie nie cieszy. Został mi ostatni rok studiów magisterskich, a to oznacza, że praca dyplomowa się sama nie napisze. Co prawda, mam już połowę, więc małymi kroczkami do przodu. Mam tylko wielką nadzieję, że nie będzie to dla mnie na tyle stresujące, co na ostatniej mecie studiów licencjackich. Moja praca licencjacka licząca 220 stron doprowadziła mnie do siwych włosów - piszę to poważnie.
Pamiętajcie, nie warto brać do siebie wszystkiego i nad tym rozmyślać. Prędzej, czy później nie wytrzymacie napięcia, zwłaszcza, gdy nie posiadacie wsparcia bliskich Wam osób. Szukajcie samych pozytywów danej sytuacji, np. tego, że możecie wyciągnąć mnóstwo wniosków i będziecie bogatsi o doświadczenie, które kolejnym razem być może podpowie Wam jak działać, aby nie zamartwiać się. A! I co najważniejsze, pamiętajcie rozmawiać z najlepszym doradcą, czyli Panem Bogiem! Nigdy o tym tutaj nie pisałam, ale...to Bóg zawsze pomaga mi w ciężkich chwilach.

No, a teraz do rzeczy. W związku z tym, że już od poniedziałku rozpoczynam studenckie życie na nowo to przychodzę do Was z zawartością Szkoły Piękna, czyli ShinyBox pod nazwą Beauty School. Z tym box-em powinniśmy poznać sekrety urody, tajniki idealnego wyglądu oraz tajemnice świetnego samopoczucia! To coś dla mnie, zdecydowanie. Jak myślicie? Zawartość przypadła mi do gustu? Zobaczmy!
Lakier do paznokci Trend&Big Brush nr 161 Delia Cosmetics 11 ml (6,50 zł za 11 ml) - najnowsza kolekcja lakierów w trendowych kolorach proponowanych w 2016 roku przez Pantone. Zawiera 16 kolorów od perłowych po klasyczne błyszczące, kremowe. Kolekcja oparta jest na nowej, szybciej schnącej formule. Została również wzbogacona o nowy płaski, grupy, zaokrąglony pędzel, dzięki któremu wykonanie manicure jest znacznie szybsze.

Mam już kilka lakierów z tej serii, o których możecie poczytać tutaj KLIK. Trwałość jest na prawdę dobra, ale nie podoba mi się, że lakiery bardzo długo schną na paznokciach. Do tego, w zależności od koloru potrzebują od 2 do 3 warstw, aby pokryć idealnie płytkę paznokcia. Żółty odcień przyda mi się do jesiennych stylizacji. W połączeniu z pomarańczą i czerwienią idealnie odda klimat jesiennych liści. :) Co do pomalowania sobie paznokci tym odcieniem totalnie solo to...niekoniecznie jest to mój typ.
Paletka do konturowania twarzy nr 02 PINK TOUCH Smart Girls Get More (6,99 zł za sztukę) - produkty zawarte w paletce mogą być wykorzystane do strobingu, jako pojedyncze produkty lub do pełnego makijażu. Produkty zawierają puder z bambusa o działaniu matującym, przeciwzapalnym, regulującym działanie gruczołów łojowych, nazywany przez niektórych jedwabiem bambusowym. Paletka może być stosowana w makijażu oczu.

Paletka do konturowania występowała w formie wymiennej z błyszczkiem 3D tej samej marki. Już na samym początku domyślałam się, że to będzie coś do konturowania. Mam wrażenie, że produkt posiada słabą pigmentację, ale to jeszcze przetestuję. Jak na szkołę piękna to strzał w dziesiątkę, ponieważ każda kobieta powinna znać tajniki konturowania twarzy!
Maska do włosów Deep Moisture Hair Mask Argan Oil NOVEX 100 g (8,00 zł za 100 g) - bogata w czysty olej arganowy i witaminę E, maska jest przeznaczona dla osób z suchymi, matowymi włosami oraz przesuszonymi i splątanymi końcówkami. Formuła bazująca na oleju arganowym dogłębnie odbudowuje strukturę włosa.

Nigdy wcześniej nie miałam styczności z tą marką. Czytając mojego bloga, doskonale wiecie, że produkty do włosów kończą mi się w ekstremalnie szybkim tempie. Zatem, idealnie, że od czasu do czasu w ShinyBox pojawiają się maski i szampony do pielęgnacji włosów. Jeżeli interesuje Was zakup danego produktu to są one dostępne na stronie Treko Hair.
Odświeżające mydło antybakteryjne Owoce tropikalne CleanHands 250 ml (6,49 zł za 250 ml) - mydło do mycia rąk o działaniu antybakteryjnym delikatnie się pieni, skutecznie oczyszczając i odświeżając ręce. Skutecznie usuwa brud i bakterie, pozostawiając ręce w idealnej czystości.

Kolejny przydatny produkt, który u mnie na pewno się nie zmarnuje. Mam tylko nadzieję, iż nie będzie wysuszać dłoni. Moim zdaniem, jest to produkt nie pasujący do Szkoły Piękna, ale i tak cieszę się, że znalazł się w pudełeczku.
Wkład cień do powiek Pierre Rene 1,5 g (6,99 zł za sztukę) - system do indywidualnej kreacji kolekcji kolorystycznych gwarantujący personalizowany dobór odcieni do typu urody oraz rodzaju makijażu.

Tak! Z Tego produktu cieszę się najbardziej! Uwielbiam cienie Pierre Rene, które są dobrze napigmentowane i świetnie się z nimi pracuje.W box-ie można było otrzymać jeden z pięciu kolorów. Na szczęście, ten który mi się trafił jeszcze nie zawitał w mojej kolekcji.
Utrwalająca baza pod cienie Dax Cosmetics Cashmere 7 g (22 zł za 7 g) - utrwalająca baza o neutralnym cielistym kolorze i delikatnej kremowej konsystencji. Wygładza skórę powiek i wyrównuje ich koloryt. Ułatwia rozprowadzanie cieni i kredek oraz zapobiega ich osypywaniu się i rolowaniu z załamaniach powieki. Intensyfikuje kolor. Przedłuża trwałość makijażu oka, aż do 15 godzin.

Nie miałam tej bazy nigdy, zatem wrzucam ją do kuferka i niech czeka na swoją kolej. :)
NOWOŚĆ Shimmer Roll BellaPierre 2 g (60 zł za 2 g) - proszek mineralny w nowym, praktycznym opakowaniu dla jeszcze łatwiejszego użycia. Może być nakładany bezpośrednio na dowolny obszar twarzy, oczu, policzków, ust i ciała. Kolor, który pasuje do każdego odcienia skóry. Produkt jest wegański.

Idealny produkt, ale raczej nie na kości policzkowe. Posiada mnóstwo drobinek, a ja jednak wolę coś bardziej zmielonego i bez brokatu. Świetnie sprawdzi się w makijażu oka, a i z ustami coś pokombinuję. Za 2 g musimy zapłacić 60 zł, co prawda, jest to mineralny produkt, ale cena trochę przeraża. Myśląc o rozświetleniu twarzy nie wybrałabym go.
Face Chart Edycja Limitowana (20 zł za sztukę) - to inaczej szkic makijażu. Wielu wizażystów często z niego korzysta, zwłaszcza przed ważnymi sesjami czy pokazami np. mody. Taki szkic bardzo ułatwia potem pracę, i pomaga stworzyć idealny wręcz makijaż.

ShinyBox! To jeden z lepszych pomysłów, jaki włożyliście w projektowanie wrześniowej edycji! Face Chart chodził za mną od bardzo dawna i mam wrażenie, że czytacie mi w myślach. Nawet dla osób uczących się technik makijażu to idealna rzecz! <3
Próbka aksamitnej kuracji hipoalergicznej do pielęgnacji twarzy Biały Jeleń 2 ml
Nie mogło zabraknąć magazynu Shiny Mag, w którym można poczytać o tym, jak uratować uszkodzone kosmetyki, czego nie jeść na pierwszy posiłek, bądź przejść lekcję stylu i poznać modny makijaż tej jesieni w odcieniach dyni. Ponadto, opisane są produkty, które wystąpiły we wrześniowej edycji ShinyBox i nie brakuje również rabatów.
To jeszcze nie wszystko! W box-ie Beauty School odnalazłam również niespodziankę, która jest tylko i wyłącznie dla Ambasadorek Shiny. Jest to przesłodka torba od sklepu Brytyjka. Wiem, że każda z dziewczyn otrzymała inne wzory, a mi trafiło się logo Pusheen. W sam raz na uczelnię wyższą! :D Serio, Pusheen mi nie przeszkadza. :D
Kod rabatowy na Pakamera!

Podsumowując, przyznam Wam się szczerze, że na samym początku nazwa Beauty School kojarzyła mi się z powrotem do szkoły i takimi produktami, które będą idealne dla osób uczęszczających do szkół. Żółty odcień lakieru do szkoły to nie jest dobry wybór. To samo tyczy się ciemnego cienia do powiek.
...ale! Ja po prostu źle to sobie wyobraziłam. ShinyBox chodziło o to, aby we wrześniu wprowadzić lekcje urody. Stąd pomysł na owe pudełeczko zwane Szkołą Piękna. Jeżeli taki miał być zamysł to wtedy na produkty patrzymy całkowicie z innej strony i nie mam na co narzekać. Face Chart - zawsze chciałam sobie go sprezentować, aby swoje pomysły makijażowe przelewać na kartkę. Paleta do konturowania to zapewne pierwszy krok dla niejednej kobiety. Baza pod cienie oraz cień i uniwersalny rozświetlacz to również dobry wybór na Beauty School.
Jak Wam się podoba zawartość? Co prawda, nie są to produkty trudno dostępne, ani z górnych półek, pomijając markę BellaPierre. Mimo wszystko, dla mnie jest w porządku. Ci, którzy oczekują wygórowanych cen i trudno dostępnych produktów - nie będą zadowolone.
____________________
PS. Nie zapomnijcie, że dziś Dzień Chłopaka! <3
___________________
Bądź ze mną na FanPage oraz Instagram-ie @brylantina ! <3

piątek, 22 września 2017

Dr Irena Eris Provoke | Lip Gloss Romantic Cream Nr 03

Cześć Wam wszystkim!
Pierwszy Dzień Jesieni u mnie okazał się mglisty, deszczowy i mroźny. Mam nadzieję, że Słońce nie odeszło na zawsze. A jak jest u Was? 
Produkt Dr Ireny Eris z serii ProVoke długo czekał na swój debiut na moim blogu. Nie jestem zwolenniczką błyszczyków. Stosuję je bardzo rzadko, dlatego testowanie wydłużyło się maksymalnie. Mieliście okazję stosować błyszczyk do ust Shiny Lip Gloss Dr Irena Eris ProVoke?
Posiadam odcień Romantic Cream odpowiadający numerkowi 3. Wydawałoby się, że jest to idealny jaśniutki brąz na jesień! Niestety, dla bladziochów on nie będzie strzałem w 10. Nie posiada on nawet mocnej pigmentacji. Jest delikatniutki i mało widoczny. Błyszczyk do ust lubię zastosować na ciemne matowe brązy - wtedy nadaje świetny błysk i efekt. Zawiera on mnóstwo błyszczących drobinek, ale nie jest to nachalny brokat. 
Aplikator jest nie spotykany zbyt często, gdyż jest on niesamowicie elastyczny - wygina się na wszystkie strony, ale nie wpływa to źle na nakładanie produktu na usta. Tylko nie nakładajcie go zbyt dużo, gdyż wtedy nie wygląda to estetycznie! Błyszczyk posiada delikatny zapach - przypomina mi trochę produkty powiększające usta - one tak pachną. Dodam jeszcze, że opakowanie jest wykonane z klasą - bije od niego elegancją.
Przejdźmy do działania! Nie oczekujmy wiele, jeżeli sądzicie, iż napiszę, że błyszczyk nie lepi się. ;D Lepi się! Nie jakoś nachalnie, ale w stopniu średnim można to odczuwać. Błyszczyk nakładany solo już po godzinie wygląda tak, jakbym miała na sobie bezbarwny odcień - sam błysk. Po jedzeniu nie zostaje po nim już nic :) Formuła produktu wzbogacona o Volulip Complex sprawia, że rzeczywiście usta są nawilżone i pełniejsze. Pomimo, że trwałość nie jest najlepsza to i tak uważam, że jest to jeden z lepszych błyszczyków na rynku. Inne produkty wysuszały moje usta, sprawiały, że nie czułam się komfortowo, a tutaj jest zupełnie odwrotnie. Za samą pielęgnację daję wielki plus. :)
Podsumowując, błyszczyk do ust w odcieniu Romantic Cream dr Irena Eris nie odpowiada mi nakładany solo. Jestem zbyt blada na ten odcień. W duecie z ciemnymi trwałymi pomadkami prezentuje się bardzo ładnie. Mam wrażenie, że błyszczyki już od dłuższego czasu nie są stosowane przeze mnie ze względu na trwałość. Błyszczyk od dr Ireny Eris można pokochać za nawilżanie ust!
---------
Bądź ze mną na FanPage oraz Instagram-ie @brylantina ! <3

piątek, 8 września 2017

Krem do rąk Alma K | Dead See Minerals | Mieszanka minerałów z Morza Martwego

Witajcie,
Obiecywałam Wam, że wrócę, gdyż sądziłam, iż moja motywacja powróciła. Nie, nie powróciła. Moja motywacja została zatracona. Nie wiem, czy można to inaczej nazwać. Myślę, że to wszystko jest spowodowane moją sytuacją, w której się znajduję. Chciałoby się o tym napisać, ale może po prostu lepiej nie zaczynać tego tematu, gdyż jesteście tu po to, aby poczytać o tym, co nowego dziś dla Was mam, a nie o tym, z jakimi problemami się zmagam. 
Obserwujecie moje Insta Stories na Instagramie @brylantina? Jeżeli nie, to zajrzyjcie. Tam możecie ujrzeć troszkę mojej prywatności i tego, czym się zajmuje na co dzień. 

Mam wrażenie, że powinnam pisać opowiadania, bo rozpisuję się jak szalona. Znacie markę Alma K Deas See Minerals? Wydaje mi się, iż jest ona powiązana z Palmer's, ale nie chcę Was wprowadzać w błąd. Produkty Alma K posiadają w sobie mieszankę minerałów z Morza Martwego, sole, wodę oraz ekstrakty ziołowe pozyskane z natury.
Ochronny krem do rąk Alma K, który ukazany jest jako lekki, odżywczy i szybko wchłaniający się krem. Łączący substancje ochronne oraz intensywnie nawilżające. Zawiera w sobie masło z nasion kakaowca, olejek z dzikiej róży oraz minerały z Morza Martwego, aby nieustannie chronić skórę dłoni. Brzmi zachęcająco, prawda?
Krem do rąk ma średnią konsystencję, ale wchłania się niesamowicie w ekspresowym tempie i to w nim lubię. Zapach produktu, moim zdaniem jest ciężki i niektóre osoby mogą nie być z niego zadowolone, ale innym zaś, może on się kojarzyć właśnie z morzem. Mi osobiście nie przeszkadza dopóki nie wącham przez dłuższy czas rąk od razu po kremowaniu ;D Zapach utrzymuje się długi czas. Niektórzy twierdzą, m. in. mój brat, że pachnie jak zwykłe mydło w kostce, więc... :D
Nawilża, ale nie jakoś ekstremalnie. Dla mnie jest wystarczający, bo nie mam mocno przesuszonych dłoni. Sprawia, że dłonie są wygładzone i miłe w dotyku. Nie podrażnił i nie uczulił. Czy taki powinien być właśnie idealny krem? Ciekawe, jakby się sprawdził w okresie zimowym... Dla mnie jest w porządku, zaś moja mama jest nim zachwycona ponad wszystko.

Alma K w swoim asortymencie posiada również inne produkty, m. in. naturalną gąbkę z kremem myjącym, którą miałam okazję trzymać w dłoniach. Chciałabym ją w przyszłości przetestować!
Mam nadzieję, że nowość na rynku, czyli Alma K została Wam przedstawiona trochę bliżej. Produkty Alma K na tę chwilę dostępne są tylko i wyłącznie w drogerii Hebe. Ceny nie są zachwycające, a wybór należy do Was, czy się skusicie na tę markę.
Znacie? Lubicie?
-----------
Bądź ze mną na FanPage oraz Instagram-ie @brylantina ! <3

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

ShinyBox | Welcome to the Beauty Jungle Sierpień 2017 | Dodatkowa niespodzianka


Hej!
Kto z Was kończy już wakacje i wraca do szkoły? Ja jeszcze trochę poleniuchuję, gdyż dopiero od października zaczynam ostatni rok studiów. Muszę dobrze go wykorzystać, ponieważ po studiach magisterskich skończy się moja wolność i piszę to totalnie poważnie. :D
A jeżeli jesteśmy w temacie szkoły to na początek Was powiadomię, iż ShinyBox na wrzesień szykuje coś ciekawego, związanego z Beauty School!

Dzisiaj zapraszam Was na zawartość sierpniowego ShinyBox-a pod nazwą Welcome to the Beauty Jungle wraz z dodatkiem Shiny Mag i innymi niespodziankami. Zapewne większość z Was już przejrzała inne blogi i doskonale wiecie co kryje się w środku, ale nie znacie mojej opinii na temat tego, jakie ja wersje produktów otrzymałam tym razem! Zatem, zapraszam do zapoznania się i zostawcie coś po sobie w komentarzu, a na pewno zajrzę do Was. 
Ponadto, jeżeli mnie jeszcze nie obserwujecie to kliknijcie ten mały przycisk z boku po prawej. <3
Regenerująca emulsja do twarzy Regenerist Emulsion Kueshi 30 ml (76,00 zł za 75 ml) - koryguje fotostarzenie skóry oraz uszkodzenia wynikające z promieniowania słonecznego poprzez samogenerację melaniny. Przyczynia się do eliminacji plam, również tych powstałych w przypadku trądziku, ospy wietrznej oraz ukrywa blizny spowodowane przez przebarwienia.

Odkąd produkty Kueshi występują w edycjach pudełeczka ShinyBox to coraz bardziej jestem do nich przekonana. Balsam do ciała pachnie rewelacyjnie, żel aloesowy poradził sobie znakomicie z moimi poparzeniami słonecznymi, a tonik to świetny dodatek do mojej pielęgnacji. Sprawdzę jak podziała u mnie tym razem emulsja do twarzy. Myślę, że będzie obszerny post na temat tej marki na moim blogu. Cieszę się, iż produkt znalazł się w pudełeczku.
Domowe SPA dla stóp: Maska + Peeling SheFoot 16 ml (5,31 zł za 16 ml) - zmiękcza i usuwa twardy naskórek, pozostawiając stopy gładkie i miękkie już po pierwszym zastosowaniu. Formuła dodatkowo wzbogacona o panthenol i glicerynę, aby zapewnić skórze pielęgnację i odżywianie. Zawiera składniki aktywne, takie jak: naturalne składniki ścieralne - pestki oliwek, łupiny orzecha włoskiego, łupiny orzechów macadamia, panthenol (prowitamina B5), gliceryna. Zmiękcza skórę, ściera twardy naskórek, pielęgnuje.

Jest to produkt pełnowymiarowy. Produkty SheFoot również występują bardzo często w pudełeczkach ShinyBox. Otrzymana w czerwcowej edycji sól do stóp w ekstremalnie szybkim tempie została wykorzystana, ponieważ ja lubię dbać o moje stopy. Peeling razem z maską już wypróbowałam. Peeling dobrze radzi sobie z usuwaniem martwego naskórka, a maska świetnie nawilża i pozostawia skórę gładką. Nie są to spektakularne efekty, ale jeżeli ktoś dba regularnie o stopy to na spokojnie może sobie zastosować produkt.
Voucher - Dostęp do aplikacji dr Barbara (369,00 zł za 3 miesiące) - to aplikacja mobilna, która dopasuje dla Ciebie spersonalizowaną dietę i pomoże Ci w jej codziennym stosowaniu. Została zaprojektowana przez specjalistów takich jak: lekarz, dietetyk, analityk medyczny, domowy księgowy, psycholog, coach, trener personalny z myślą o osobach korzystających z urządzeń mobilnych. Aplikacja przypomni Tobie o zbliżających się posiłkach, przygotuje dla Ciebie listę zakupów oraz pozwoli Ci obserwować zmiany Twojej wagi.

Czy Wy też kojarzycie te zachęcające posty, które mówiły o tym, iż zawartość sierpniowego ShinyBox-a będzie równać się około 400 zł? No to macie przed sobą Voucher o wartości 369,00 zł. Wszystko super, tylko że...ja posiadam niedowagę i niekoniecznie chcę się odchudzać. Co lepsze, z tego co się zorientowałam, wszystkie osoby, które otrzymały box-a posiadają identyczny KOD Vouchera, czyli tak na prawdę mogę przekazać go Wam, tym którzy nie zamawiali pudełeczka i możecie korzystać z Niego jak chcecie i ile chcecie. Nie podoba mi się ta opcja...
Chusteczka brązująca do ciała Efektima (1,87 zł za sztukę) - piękną opaleniznę uzyskujemy dzięki roślinnemu, naturalnemu składnikowi DHA, pozyskiwanemu z pszenicy i rzepaku. Posiada on również działanie pielęgnujące dodatkowo wzmocnione poprzez kwas hialuronowy, kolagen i elastynę oraz witaminę E. Chusteczka pozwala na szybką, wygodną i równomierną aplikację. Zapobiega pojawianiu się smug i przebarwień. Efektem zabiegu jest ładnie opalona i zadbana skóra.

Z podpowiedzi na FanPage ShinyBox liczyłam na troszkę większy produkt. Widziałam, iż chusteczka daje bardzo delikatny efekt, więc w sam raz dla tego bladziocha jak ja. 
Kremowa emulsja do mycia Tacuma AA 400 ml (10,99 zł za sztukę) - wyjątkowe właściwości egzotycznego masła Tacuma w połączeniu z kremową emulsją sprawia, że skóra po umyciu stanie się miękka i elastyczna. Drogocenne składniki roślinne: masło Tacuma - bogate w antyoksydanty, koi i regeneruje skórę, chroniąc ją przed działaniem szkodliwych czynników zewnętrznych. Olejek avocado oraz masło shea, pełne drogocennych składników pielęgnacyjnych (witaminy A+E), wzmacniają naturalną barierę ochronną skóry, poprawiają jej elastyczność i gładkość.

Produkt można było otrzymać wymiennie z regenerującym balsamem do ciała Tacuma AA. Cieszę się, iż trafiłam na emulsję do mycia, gdyż balsamu do ciała na pewno bym nie wykorzystała. Emulsja pachnie Avocado, a do tego myślę, że to będzie świetna alternatywa do uniknięcia stosowania balsamu po wyjściu z prysznica. Wolny czas x2 :D Mimo wszystko, zobaczymy jak to wyjdzie w użyciu. 
Farba do włosów Cameleo Omega Delia Cosmetics 9.0 Naturalny Blond (9,50 zł za sztukę) - przełomowa technologia High Conditioning Enhancer zapewnia intensywnie wnikanie koloru we włosy i maksymalny efekt, a to wszystko za sprawą unikatowej kompozycji pigmentów, które zapewniają intensywny i wielowymiarowy kolor.

A Wy? Jak reagujecie na obecność farby do włosów w box-ie ShinyBox? Zwłaszcza, jeżeli nie jest to Wasz kolor. Jestem naturalną brunetką, a otrzymanie farby w kolorze blond to totalny nie wypał. Ponadto, jeszcze nigdy nie farbowałam włosów i dopóki będę mogła to nie zamierzam mego koloru zmieniać. Farba leci w świat.
Balsam do ciała Cztery Pory Roku 250 ml (około 4,98 zł za 250 ml) - dzięki wysokiej koncentracji głównych składników przywraca odpowiedni poziom nawilżenia, przyspiesza proces regeneracji oraz zapewnia długotrwałą ochronę przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych. Regularne stosowanie sprawia, że skóra staje się gładka, miękka i elastyczna. Przeznaczony dla skóry suchej. 

Produkt można było otrzymać wymiennie z kremem do rąk Cztery Pory Roku, który wolałabym bardziej. Z balsamem do ciała będę się męczyć, ale formuła BIO i woda termalna bardzo zachęca do stosowania. Zostawiam go w szafce, gdyż termin ważności ma dosyć długi. :)
Cień do powiek Metallix Constance Carroll 04 Mars (9,90 zł za sztukę) - specjalna formuła skupia światło  i rozprasza je pięknym metalicznym blaskiem. Delikatna, aksamitna konsystencja sprawia, że aplikacja jest wyjątkowo łatwa. Nie zawiera parabenów.

Produkt jest dostępny w 10 odcieniach i mam wrażenie, że jest to niespodzianka w tej edycji. Ciężko jest mi się rozeznać tym razem w produktach, gdyż nawet w gazetce, ani na stronie internetowej nie ma żadnej informacji o tych cieniach. Odcień jest niesamowicie napigmentowany i świetnie rozprowadza się na powiece. Jest to ciemne złoto z dodatkiem brązu. Wierzcie, że tym kolorem można niezłe cuda wyczarować na oczach.
Pędzel do rozcierania cieni do powiek seria Jungle Donegal (16,45 zł za sztukę) - syntetyczne, gładkie lekko zaokrąglone włosie umożliwia równomierną aplikację i roztarcie kosmetyku oraz łatwe budowanie krycia.

Nie ukrywam, że design tych pędzli przyciąga oko, a ponadto pasuje do atmosfery sierpniowego pudełeczka ShinyBox. Pędzel jest niesamowicie miękki, ale mam wrażenie, że zbyt długi do rozcierania cieni. Nie sprawdzi się na małych oczkach. Trzeba nieźle się namachać, aby uzyskać ładne roztarcie cieni. Znam lepsze pędzle, niestety... Mimo wszystko, znajdę dla Niego inne zastosowanie, gdyż nie mam serca oddać go w inne ręce. <3
W pudełeczku, podobnie jak w lipcowej edycji znalazłam wydanie Shiny Mag, w którym znajdują się opisy produktów otrzymanych w box-ie oraz inne ciekawostki na temat wody kokosowej, przepis na pyszny indyjski napój, czy ogłoszenie o możliwości bycia Miss Instagrama! <3
Serum do skóry głowy Betula Alba Care Vis Plantis 200 ml (6,99 zł za 200 ml) - z naturalnym dziegciem brzozowym. Problem: pielęgnacja skóry z łuszczycą skóry głowy owłosionej, łojotokowym zapaleniem skóry głowy, a także z łupieżem tłustym. Rozwiązanie: działanie dziegciu brzozowego, znanego od wieków naturalnego składnika z drzewa brzozy, pomaga w postępowaniu uzupełniającym i kontrolowaniu wymienionych problemów.

Teraz się zdziwicie. Produkt otrzymałam w ramach bycia Ambasadorką ShinyBox i cieszę się z tego faktu. Wiem, że wiele osób otrzymało to serum jako dodatkowa niespodzianka i są przerażone tym, że jak to się mogło stać, iż znalazły taki, a nie inny produkt w pudełeczku. Jakiś czas temu, będąc na badaniu skóry głowy dowiedziałam się, iż posiadam pozatykane mieszki włosowe i tak zrodził się mój problem z przetłuszczaniem włosów u nasady. Wiążę wielkie nadzieje z tym produktem, że pomoże mi odblokować moje biedne mieszki, oczyści i złagodzi moje stany zapalne. Nie myślcie, iż produkt jest przeznaczony tylko i wyłącznie dla osób posiadających problem z łuszczycą. Produkt zapobiega wypadaniu włosów, wzmacnia cebulki, eliminuje łupież, oczyszcza, a do tego reguluje nadmiar sebum. Co prawda, zapach serum nie jest zadowalający, bo wręcz śmierdzi z daleka, nawet nie otwierając jeszcze produktu. Będzie test i opinia na blogu!
Jak podoba Wam się sierpniowa edycja The Beauty Jungle ShinyBox? Ja jestem najbardziej zadowolona z cienia do powiek, emulsji do twarzy oraz dodatkowego produktu dla Ambasadorek, czyli serum do skóry głowy. Podoba mi się, iż w box-ie znalazłam pędzel do rozcierania cieni, gdyż ostatnio rozglądam się za jakimiś tańszymi alternatywami drogich pędzlów. Znajdę dla Niego na pewno zastosowanie, np. nakładanie rozświetlacza. 
Nie jestem zadowolona z farby do włosów, Voucher-a oraz chusteczki samoopalającej. Mimo wszystko, pudełeczko ogółem nie jest złe. Niektórym odcień farby trafił się idealny oraz wiele osób skorzysta z Voucher-a na 100%. ShinyBox, od stycznia 2017 roku każde pudełeczko było dla mnie satysfakcjonujące, a po debiucie czerwcowych urodzin macie trudne zadanie, aby zrobić coś jeszcze bardziej extra. Tak wiem, nie każdego można zadowolić i zawsze każdy będzie mieć jakiś problem. Daję Wam motywacyjnego kopa! :)
------------------
Bądź ze mną na FanPage oraz Instagram-ie @brylantina ! <3